Autor: Sławomir Ambroziak
Lato to nie tylko czas aktywnego wypoczynku, ale też różnych form
wakacyjnego biesiadowania. Grill i ognisko to stałe elementy i mocne punkty
letniej kanikuły. A że takie letnie biesiady wiążą się najczęściej z ich
zakrapianiem, wielu sportowców (szczególnie z dyscyplin sylwetkowych)
zapytuje mnie teraz, jakie napoje alkoholowe są najbezpieczniejsze dla ich
sylwetek? Dzisiaj postaram się odpowiedzieć na te pytania, ale odpowiedź (ze
zrozumiałych względów) dedykuję jedynie czytelnikom pełnoletnim.
Czy alkohol tuczy?
Alkohol tuczy! Taki stereotyp utarł się w powszechnej świadomości. Na
pewno przyczynił się do tego wizerunek sarmackiego opoja, z brzuchem nad
słuckim pasem i szklanicą trunku w ręku. Jednak opilstwo wiązało się w
dawnych wiekach z zamożnością i wystawnym trybem życia, czyli generalnie
folgowaniem sobie we wszystkim bez umiaru - i w żarciu, i w piciu. Czy
jednak alkohol tuczy? Nad tym należałoby się chwilę zastanowić...
Na pewnym etapie, alkohol wykorzystuje te same szlaki metaboliczne, co
cukry i tłuszcze. Ostatecznie więc może on być dla organizmu źródłem energii
użytecznej. Spalany jest preferencyjnie – w pierwszej kolejności. W ten
sposób ogranicza rozpad tłuszczu na potrzeby energetyczne oraz spalanie
glukozy i kwasów tłuszczowych, co zwiększa możliwości magazynowania ich w
tkance tłuszczowej. Alkohol sprzyja więc gromadzeniu
sadełka, ale tylko wtedy, gdy jednocześnie spożywamy pokarm obfitujący w
tłuszcze i węglowodany. Ale nie musimy przecież na grillu lub ognisku piec
karkóweczki i tłustych
kiełbasek, bo równie dobrze smakują kurczaki, ryby, schab i wołowina.
Niestety, niektóre napoje alkoholowe wyjątkowo silnie stymulują apetyt...
Najsilniej - niskoalkoholowe - o zawartości ok. 5%. Powyżej 1 0% działanie
takie wyraźnie spada.
Niebezpieczny dla sylwetki jest również "chorobliwy" apetyt związany z
zespołem dnia następnego. Z tym zjawiskiem najlepiej radzić sobie w prosty
sposób - nie przesadzać z dawkami podczas zabawy. Ale gdy jednak już się
przytrafi, to leczyć kaca "łakomczuszka" jakimśchudymi mięsami - np.
pieczonym kurczakiem.
Zgubne i bezpieczne
Dla estetyki sylwetki zgubne są wszystkie słodkie alkohole - likiery,
nalewki, ciężkie wina i piwa, a szczególnie long dńnki - mocne trunki
rozcieńczane słodzonym napojem. Przyczyna chyba oczywista - połączenie
alkoholu z cukrem. Alkohol z takich napitków spalany jest preferencyjnie
przez organizm, zaś cukier oszczędzany i przemieniany w fosfogliceroi, i w
tej formie magazynowany w tkance tłuszczowej.
W miarę bezpieczne pozostają mocniejsze alkohole (wytrawne wódki, whisky,
brandy, koniak, itp.) popijane wodą, bo sam alkohol bez cukru nie wpływa
zasadniczo na objętość tkanki tłuszczowej.
Najwięcej emocji wzbudza piwo - najpopularniejszy trunek "ogniskowy". W
miarę bezpieczne jest tylko lekkie typu pilzneńskiego. Strongi zawierają
masę bardzo tuczącego cukru - maltozy.
W pilsie cukru tego jest niewiele, za to znajdziemy w nim substancje
spalające tłuszcz - hordeninę i diterpeny - przenikające do napitku z
kiełkującego jęczmienia. Hordeninę i diterpeny można zaliczyć do
termogeników pokarmowych. Do grupy diterpenów należy na przykład forskolina
substancja aktywna ekstraktów z pokrzywy indyjskiej - dodawana do modnych
ostatnio termogenicznych środków ułatwiających odchudzanie. Szerzej o
termogenikach z napitków napiszę za chwilę...
Niebezpieczeństwo spożywania piwa wiąże się natomiast z jego wyjątkową
siłą stymulowania apetytu. Ale tak jak sugerowałem wyżej, apetyt ten możemy
zaspokajać potrawami wysokobiałkowymi - porcjami chudego mięsa z grilla.
Bezpieczne wydaje się też białe wytrawne wino. Zawiera powyżej 10%
alkoholu, więc nie oddziałuje już tak na apetyt. Nie ma w nim prawie cukru,
za to są spalające tłuszcz proantocyjanidyny, działające podobnie do
termogenicznych pochodnych katechiny, o których więcej w następnym
akapicie...
Bonum vinum
Czerwone wytrawne wino wprost naszpikowane jest spalaczami tłuszczu.
Wszystkie one, jak również te wspomniane wyżej z piwa i białego wina, należą
do grupy termogeników, o których pisywałem wielokrotnie we wcześniejszych
artykułach. Nie wnikając dzisiaj w szczegóły, termogeniki pokarmowe działają
tak, jak najważniejszy hormon kalorygenny ludzkiego organizmu intensywnie
spalający tłuszcz z rozproszeniem energii termicznej - noradrenalina. To na
ich bazie oparto właśnie nowoczesne środki ułatwiające odchudzanie -
chociażby Thermo Speed, Therm Line czy Lady Therm. W czerwonym winie
występuje tyramina, która, tak jak i wspominana wyżej hordenina, działa
bardzo podobnie kalorygennej noradrenaliny. Zawarte w trunku pochodne
katechiny i kwercetyny hamują dezaktywację tyraminy i naszej wewnętrznej
noradrenaliny, dzięki czemu obie substancje mogą sprawniej i dłużej rozbijać
tłuszcz zapasowy. Na tym też polega odchudzająca aktywność proantocyjanidyn,
wspominanych przy okazji białego wina. Generalnie są to takie same
substancje, w które obfituje zielona herbata i jej suche ekstrakty, np.
OLIMP Green Tea, i które odpowiadają za odchudzające i zdrowotne właściwości
tej cennej rośliny.
Zdrowotny składnik czerwonego wina, przeciwnowotworowy resweratrol,
równie skutecznie odchudza, czego bezspornie dowiodły zakończone niedawno
badania. Prawdopodobnie z uwagi na zdolność hamowania produkcji i aktywności
prostaglandyn – hormonów tkankowych - ograniczających działanie
noradrenaliny i generalnie niezbędnych do aktywności życiowej komórek
tłuszczowych. Resweratrol należy do chemicznej grupy stylbenów - związków
podobnych do żeńskich hormonów płciowych – estrogenów. Prawdopodobnie wiąże
się z receptorami estrogenowymi w tkankach, ale że nie wykazuje aktywności
tych hormonów, w konsekwencji ogranicza efekty ich działania. Związki o
podobnej aktywności, nazywane antyestrogenami, z reguły korzystnie wpływają
na sylwetkę, bo estrogeny sprzyjają gromadzeniu tłuszczu w okolicy sutków,
co nazywamy lipomastią oraz wzdłuż włókien kolagenowych skóry, co znamy jako
celulitis. Dla tego też niektórzy badacze sugerują, że odchudzająca
aktywność resweratrolu może wiązać się też w pewnym stopniu z jego cechami
anty estrogenowymi.
Dla zwolenników long drinków również mam dobrą wiadomość... Modna
ostatnio wódka ze świeżo wyciskanym sokiem grejpfrutowym może działać
podobnie do cżerwonego wina. Sok ten zawiera podobny w działaniu zestaw
substancji aktywnych - bliźniacze noradrenalinie: synefrynę i oktopaminę,
przedłużające ich aktywność pochodne kwercetyny oraz prozdrowotny i
odchudzający resweratrol.
W tym miejscu
warto dodać, że synefryna i oktopamina, znajdowane nie tylko w grejpfrutach,
ale również we wszystkich owocach cytrusowych, a w największej obfitości w
gorzkiej pomarańczy, są prawdopodobnie najcenniejszymi termogenikarni, bo
najbardziej zbliżonymi aktywnością do naszej wewnętrznej noradrenaliny. To
one, w postaci suchego ekstraktu z gorzkiej pomarańczy, na ogól stanowią też
bazę kapsułkowanych termogeników, jak ma to na przykład miejsce w przypadku
Threm Line i Thermo Speed.
WERSJA PEŁNA.
Artykuł ukazał się w numerze 9 (48) Wrzesień 2005
|