 | REGENERACJA TO NIE
SZTUKA, TO JUŻ NAUKA!
Do niedawna przeciętny
bywalec siłowni wychodził zadowolony po udanym, ciężkim treningu,
sądząc, że odwalił kawał dobrej roboty i efekty w postaci rozwoju
umięśnienia muszą być piorunujące. Następnie wracał do domu, do
normalnego, codziennego trybu życia, przypominając sobie o treningu
dopiero przed pójściem na kolejną sesję za 2-3 dni. Czy jego
optymizm odnośnie postępów w rozwoju umięśnienia był
uzasadniony? Niezupełnie. Gdyby tak było, spotykalibyśmy na ulicach
tysiące Schwarzeneggerów i Słodkiewiczów. A jednak tak
nie jest. Dlaczegoś
Bo ów przeciętny
ćwiczący zapomniał lub nie zdawał sobie sprawy z tego, że podstawowy
mikrocykl treningowy trwa od jednej sesji treningowej do następnej i
składa się z pojedynczego treningu oraz faz regeneracji i rozrostu
umięśnienia, które następują bezpośrednio po nim. Jego
zadowolenie było więc tylko częściowo uzasadnione, bowiem rzetelne i
prawidłowe wykonanie treningu jest niezbędnym, ale nie jedynym
warunkiem rozwoju umięśnienia. jeśli zapomnimy o następnych dwóch
fazach, cały efekt treningu może być zmarnowany, a postępów
tak jak nie było, tak i nie będzie.
Aby zrozumieć jak ważne
są fazy potreningowe, musimy nieco bliżej przyjrzeć się procesom
zachodzącym w mięśniach i całym organizmie w czasie sesji treningowej
i zaraz po niej. Sam trening to jedynie stymulowanie mięśni -
przeciążamy je, uszkadzamy ich delikatne struktury białkowe i...
wychodzimy. jeśli nic dalej nie zrobimy, to tak jakbyśmy zostawili
"rannego" bez pomocy.
W tym miejscu cofnijmy
się jeszcze do samej sesji treningowej, gdyż możemy na niej
umiejętnie pobudzić mięśnie do rozwoju, prowokując potreningowe
procesy adaptacji mięśniowej, ale możemy je też niebezpiecznie
"zranić", narażając się na zatrzymanie lub nawet
cofnięcie w rozwoju. Tym wrogiem kulturysty, zadającym niebezpieczne
"rany" jego umięśnieniu jest:
PRZETRENOWANIE
Wielu, szczególnie
młodych ćwiczących, pała ogromną chęcią do treningu. Gotowi byliby
prawie nie wychodzić z siłowni, aby tylko szybko rozwinąć imponujące
umięśnienie. Sam spotykałem na siłowni ludzi trenujących po 3
godziny, w czasie których potrafili wykonać 25 serii na klatkę
piersiową i niewiele mniej na inne duże grupy mięśniowe. Sam zapał do
treningu i stawianie sobie ambitnych celów jest rzeczą godną
pochwały i zadatkiem na mistrza, ale nauka podpowiada nam, że w tym
wypadku "więcej" nie oznacza "lepiej".
Chodziłem kiedyś na Politechnice Warszawskiej na wykłady pewnego
profesora, który w takich sytuacjach mawiał - "Tryumf
nauki nad zdrowym rozsądkiem." No bo zdrowy rozsądek podpowiada
- "Trenuj więcej i ciężej, daj z siebie wszystko, a
efekty muszą być lepsze i szybsze."
A nauka mówi -
"Spoko, trenuj optymalnie, tyle ile potrzeba, wtedy osiągniesz
maksymalne postępy."
Z pewnością w tym
miejscu zadalibyście mi pytanie - "Co to znaczy "tyle,
ile potrzeba"? Ile to jest?" Byłby to w zasadzie temat na
oddzielny artykuł, ale krótko podsumowując, eksperci od
kulturystyki doszli (na podstawie badań naukowych i wieloletniej
pracy z mistrzami) do następujących wniosków: najważniejszą
umiejętnością prowadzenia treningów jest uniknięcie
przetrenowania, które wprowadza organizm w głęboki stan
kataboliczny w następstwie czego tracimy tkankę mięśniową, zamiast ją
zyskiwać. Dość zgodnie przyjmuje się, że na większe grupy mięśniowe
(klatka, uda) powinno się wykonywać nie więcej niż 3-4 ćwiczenia, a
na mniejsze grupy (bicepsy, tricepsy) - 2-3 ćwiczenia. To
jednak nie wszystko. |  |