Autor: SdW
Andrzej Majchrzyk wrócił do treningów. Nam udało się chwilę porozmawiać z Andrzejem o jego startach...
Zapraszamy do przeczytania wywiadu.
SdW: Cześć Andrzej, dlaczego nie wziąłeś udziału w Mistrzostwach Świata w kulturystyce i fitness federacji WFF-WBBF w Tallinie, choć byłeś w kadrze i zostałeś wytypowany?
Andrzej Majchrzyk: Byłem dobrze przygotowany ale nagle przyplątała się choroba...
SdW: Kontuzja?
Andrzej: Nie, choroba. Niestety to jest dziedziczne w mojej rodzinie, występowała wśród rodzeństwa mojej mamy chodzi o schorzenie części układu trawiennego (nie chcę tego tłumaczyć). Poza tym nie będę ukrywał że jest to dla mnie jeszcze świeża bolesna sprawa. Przygotowywałem się cały rok i nawet jak już byłem chory trenowałem i trzymałem się diety do samego końca dopiero na trzy dni przed wyjazdem lekarz zabronił mi startu.
SdW: Pewnie był to szok dla ciebie?
Andrzej: Tak, ale wtedy byłem już tak zmęczony chorobą i przygotowaniami, że nie myślałem o tym. Musiałem wyjść z choroby dla siebie i rodziny.
SdW: Czy np. dieta jaką stosuje się w kulturystyce nie przeszkadza chorobie?
Andrzej: Lekarz powiedział że to „szczęście w nieszczęściu” że jestem kulturystą bo sposób żywienia jaki prowadzę i wysiłek fizyczny jest korzystny.
SdW: Przypomnijmy że w 2008 zdobyłeś srebrny medal na Mistrzostwach Świata, które wtedy odbyły się w Bydgoszczy. Jakie były twoje nadzieje związane z zawodami w Estonii?
Andrzej: Nie ukrywam, choć może to zabrzmieć nie skromnie że chciałem rywalizować o złoto i było to bardzo możliwe.

SdW: Kiedy teraz zobaczymy cię na scenie? I czy choroba już ustąpiła?
Andrzej: Z chorobą niestety borykać się będę do końca życia, jak powiedział lekarz może być ok. nawet kilka lat i nagle zaatakować, muszę uważać i często kontrolować się. Teraz już czuję się dobrze wróciłem do treningów lecz na scenę powrócę myślę w 2012 roku, ale to już z uwagi na to że myślimy z żoną o powiększeniu rodziny.
SdW: To znaczy że planujecie z Magdą dziecko?
Andrzej: Na razie się zastanawiamy bo jest taki wir pracy i nie wiadomo jak to czasem ogarnąć, lecz nasz synek sześcioletni Konrad musi mieć rodzeństwo i to już chyba najwyższy czas.
SdW: W takim razie życzę powiększenia rodziny i dziękuję za rozmowę.
Andrzej: Dziękuję, pozdrawiam całą redakcję i czytelników SdW.
|